Sanok,

wtorek, 30 czerwca 2020

Wspomnienie dnia 30.6.2020

1. Operacja na raka. To już chyba trzecia, w tym drugi zabieg w tej samej klinice. Lekarz najpierw mi powiedział że po co tak często się badam a potem jednak miał co wycinać.  

Kurcze a tak staram się zdrowo odżywiać.  Jem biojedzenie. Jem według ketogenicznej diety wegańskiej. W teorii rak powinien zdechnąć z braku cukru. A tymczasem tak nie jest i znowu wrócił.  

2. Po operacji źle się czuję. Jestem osłabiony. Idę do znajomych. Jeden z nich się nade mną modli. Zwracam uwagę że powinien używać oryginalnej nazwy postaci do której się modli i wymawiam ją lamanym hebrajskim na co on jakby w odpowiedzi odmawia nade mną długi tekst po hebrajsku.

3. Po operacji i odpoczynku poszedłem na trening.  Ćwiczyłem powoli i ostrożnie - w jednej parze z lekarzem jakby coś mi się spruło i bym miał wewnętrzne krwawienie.  Mimo tego słabego stanu chodziłem na rękach czy kopałem ciosy obrotowe. Potem poszedłem na brejkdens ale tylko cwiczylem kroczki. Nie szalałem.

Opr. Adam Fularz


--
-------
Merkuriusz Polski
Polish News Agency polishnews.pl

niedziela, 28 czerwca 2020

Wspomnienie dnia 28.6.2020 r.

1. Z dworca nie miałem jak wrócić. Niebo na wynik wyborów zareagowało oberwaniem chmury. Punktualnie o godzinie 21-szej nagle lejło tak strsznie, że nie dało się wyjść z pociągu, bo na zewnątrz była ściana wody, 

Wskoczyłem pod zadaszenie peronu, ale z rynien woda przelewała się na osoby stojące pod wiatą, więc się schowałem w suche miejsce i czekałem w hali dworca. Przyjechali jacyś sportowcy, pływacy z Czech, ale nikt się z nich nie interesował polityką. Rzekomo otwarto granicę do Czech ale Slązacy nie mogą wjeżdżać do Czech.  Już widzę te kontrole i sprawdzanie, czy ktoś jest Slązak, czy zwykły Polak. 

Wybory? wyniki? Nikt z czekających się tym nie zajmował, mimo że lał deszcz i nie było co robić. Snułem się po hali dworca- mimo że miasto jest ponad stutysięczne, o godzinie 21-szej w niedzielę na dworcu cicho, pusto, nic się nie dzieje. Mocnio podupadła i gospodarka, i kolej. 

2. Na skateparku bardzo mocno mnie wypytywano o życie prywatne. Czy mam żonę, czy mam dzieci, czy mam rodzinę. Usłyszałem że najwyższa pora abym miał już dzieci, bo stary już  się robię, co jest prawdą. Namówiono mnie też abym skoczył na hulajnodze z wielkiego railingu, z jakiejś sporej rampy. co wydawało mi się samobójstwem. Męczyli mnie- aż dałem się namówić, co się zakończyło dzwonem, na szczęście miałem komplet ochraniaczy, w tym ochraniacz na plecach (chwilę wcześniej ktoś się mnir pytał, po co mi ochraniacz na plecy). Wypytywano mnie o pracę, zarobki, wszelkie hobby. Rozmaite osoby widziały mnie to tu, to tam, i wypytywały mnie bardzo, bardzo dogłębnie i dokładnie. Pytano mnie też czemu nie mam samochodu, na co odpowiedziałem że już miałem, i to jest tyko złudzenie, że jest się szybciej, bo samochód także angażuje czas prywatny, i to jest czasem bardzo dużo czasu, zwłaszcza jak jest tani i się psuje. 

3. Wakepark zaliczyłem pierwszy raz w tym sezonie, popływałem ze 30 minut i spadałem na chatę, bo nie dam rady bez przerwy pływać pół godziny. A moze dałbym, ale to nie jest już frajda. Pomogłem zamknąć wakepark skłądając różne kapoki i kaski,. odnosząc łejkbordy do magazynu. Za 75 minut z góry kupione wydałem 120 zł. 

4. Aby dojechać na wakepark poszedłem na pociąg, ale ten się spóźnił i to solidnie, z 50 minut. Dlategoteż poszedłem do chaty po hulajkę i pojechałem na hulajnodze, z łejkbordem na plecach. Dało radę. Na dworcu spotkałem kolegów i rozmawiałem z nimi o ostatnich wydarzeniach. Oni mówili ze tzdalne egzaminy piozwalają studentom oszukiwać, że wszyscy przy tych egzaminach na odległość piszą je z pomocą innych osób. I że się przez ten czas od marca 2020 nic nie nauczyli, że mają wakacje, a egzaminy polegają na ściąganiu w domu. Nauka wirtualna, i umiejętności też wirtualne, hahaha. Gdy trafisz do takiego specjalisty, bój się.   

5. Pojechałem na park trampolin, będąc w nim jedyną osobą. Na targowisku obok kupiłem kiszonych truskawek, kiszonych śliwek, kiszonych szparagów. Są to moje ulubione smakołyki dla wegan. 

6. Rano jakoś w ogóle nie mogłem się zebrać, nadaremnie szukałem informacji o programach wyborczych kandydatów. Witryna która je pokazywała, była zepsuta. Nie działała na 6 czy 7 różnych przeglądarkach na 3 urządzeniach na dwóch różnych łączach. Zadzwoniłem do osób które prowdziły tą witrynę, ale mi nie uwierzyły, więc musiałem wysyłać cztery printscreeny różnych przeglądarek z zepsutą stroną www, co i tak nic nie dało, bo owej witryny nie naprawiły. Wydaje mi się że przesadzono z wymogami sprzętowymi i nie zauważono że wiele osób ma stare przeglądarki i komputery. Jakiegoś bardzo nowoczesnego tableta czy telefonu celem przeprowadzenia testu doboru kandydata do moich poglądów- nikt mi nie chciał pożyczyć. Rodzina twierdziła że zepsuję, a znajomych żadnych o to nie męczyłem, bo było dość rano. 
--
opr. Adam Fularz

Osoby przypadkowo spytane o wybory prezydenckie- deklarują brak chęci udziału w głosowniu

Zielona Góra, 28.6.2020

Osoby przypadkowo spytane o wybory prezydenckie- deklarują brak chęci udziału w głosowniu

Osoba nr 1- sportowiec z kadry Polski, jest niezainteresowany polityką, nie ma na to czasu, nie głosuje

Osoba nr 2- 21- latek, poglądy wolnorynkowe w sferze społecznej jak i ekonomicznej. Nie ma na kogo głosować, są albo kandydaci konserwatywni w sferze społecznej i liberalnui w sferze gospodarczej, albo na odwrót. Nie znalazł kandydata liberalnego w obu kwestiach, jest niezainteresowany udziałem w wyborach

Osoba nr 3- pasażerka autobusu, pogldy proekologiczne. Nie znalazła żadnego kandydata, nie weźmie udziału. 

opr. Adam Fularz na podstawie pogłębionych wywiadów od godz. 12.30 do godz. 14.20. Ankieta miała charakter wywiadu pogłębionego ze spotkanymi osobami.  

Uratujmy wybory. Serwis Latanikwyborczy.pl nie działa, ankieta się zepsuła

Zielona Góra dnia 28.6.2020

Zepsuty serwis "Latarnikwyborczy.pl" pokrzyżował pnany wielu osób które zamierzały głosować i zorientować się w poglądach kandydatów

Jak ustaliła redakcja serwisu Polish News Agency, w chwii obecnej witryna www.latarnikwyborczy.pl nie działa. Zepsuła się. Dział ankieta nie wyświetla ankiety. Sprawdfzałem u siebie na 5 przeglądarkach na 2 urządzeniach, dzwoniłem tez do osób z rodziny u których również efekt działania ankiety jest podobny, czyli jest to biały ekran. 

Redakcja zwraca się do serwisu Latarnikwyborczy.pl o "uratowanie wyborów" szybkie wdrożenie działań naprawczych takie jak udostępnienie odpowiedzi kandydatów na poszczególne pytania kwestionariusza. Niestety... Telefon rzeczniczki p. Małek- milczy. Próby kontaktu nie powiodły się. Nagrałem się przed chwilą na skrzynkę głosową p. Katarzyny Małek z CEO, prosząc ją o reakcję. 


Oto co redakcja wysłała do p. Katarzyny Małek z serwisu Latarnik Wyborczy dzisiaj rano:

do CEO
Witryna LatarnikWyborczy.pl


Szanowna Pani Katarzyna Małek

Dzień dobry, 
Chciałem sprawdzić na kogo zagłosować przez witrynę Latarnikwyborczy.pl
Chyba źle Państwo oceniają sprzęt swoich użytkowników. Nie mam nowego sprzetu mimo że prowadzę wydawnictwo (nie stać mnie, mam duzo innych wydatków). Na 5 przeglądarkach, na 2 urządzeniach, nie działa nic, tylko na Internet Explorer cokolwiek pokazało. Nie udało mi się w ogóle uruchomić tej witryny "ankieta", za to pokazało mi jakieś wyniki jakbym już oddawał jakieś głosy, odpowiadął na pytania, co nie miało miejsca. Witryny w ogóle nie udało mi się uruchomić.

Przesyłam to co wypluwa Państwa witryna w dziale "ankieta" (...)

opr. Adam Fularz dla Polish News Agency





piątek, 26 czerwca 2020

Wspomnienie dnia 25.6.2020: Wizyta w pogorzelisku gospodarki rabunkowej


Wspomnienie dnia 25.6.2020

1. Pojechałem do kolegi a raczej przyjaciela który polerował swoje BMW. Było już póżno, 11-ta w nocy, a on ścierał lakier różnymi gramaturami papieru ściernego, próując uzyskać jak najlepszy polysk. Te BMW to było jego obecne hobby i wchłaniało jego cały czas wolny. Trochę po nim jechałem- że jakby zliczyć czas jaki wywala na swój samochód, to szybciej zaszedłby piechotą. On za to opowiadał mi o autofilii i o seksie z samochodem, nieco żartując o popychaniu go w rurę wydechową. Była już noc, musiałem wracać autobusem nocnym, i o dziwo już na pierwszych, zupełnie odludnych przystankach wsiadło nawet nieco osób. 

2. Brejkdensowałem tego dnia od 18.30 do 22-giej, byłem na dwóch treningach. Spadała mi ta czapka brejkdensera, normalnie ma ona gumkę, ale to gdześ odpadło. Próbuję się kręcić bańkę, czyli obracac się na bani- czyli na głowie. Następnego dnia zwykle mam strupy i schodzi mi skóra, mam już też mało włosów na czubku głowy, boję się że czeka mnie kółko na czubku głowy niczym u graczy w capoeira. W tej sztuce gry głowa jest dodatkową kończyną- na niej się staje, nią się uderza. 

3. Oglądaliśmy debatę prezydencją z kanału "Zjedz Mielonego" w konserwatywnej sieci społecznościowej . Ktoś wziął debatę kandydatów z rządowego kanału telewizyjnego, powycinał z kontekstu fragmenty wypowiedzi i poskładał na nowo. W efekcie homofobiczny kandydat obiecywał coś zupełnie przeciwnego niż homofobia, wszyscy oni machali jakimis pisemkami erotycznymi jako dowodami i mówili o długości swoich "instrumentów". Parę razy parsknąłem śmiechem. 

4. Przyjechał do naszego miasta homokandydat na prezydenta. Był bardzo silnie bohaterem social media, przyszły lokalne "furasi" czyli futrzaki w strojach z mang (poprzebierane za wielkie pluszowe zwierzęta). Przyszło nieco seksmniejszości, ale dominowały wyraźnie osoby bardzo młode- młodzi nastoletni geje i młode lesbijki, które potem i tak wyjadą z Polski, bo ledwie 50 km dalej mają już więcej praw. Być może rację mają różni prawacy- że chodzi o hajs, o te podatki. Jak są w homozwiązku to po stronie niemieckiej zapłacą mniejsze podatki niż po polskiej jak się wspólnie rozliczą i tyle. I jeszcze mogą adoptować dzieci. 

W Polsce tak nie ma za bardzo, gejom dzieci do adopcji nikt nie daje. Nie wiem czy to ma sens. Moja sąsiadka na przykład jest bardziej męska niż wielu facetów. Mieć ją za matkę to jak mieć ojca. Z kumplami mówimy na nią "facetka". 

Autorzy polskich regulacji prawnych żyją chyba w zupełnie innym świecie. Są chyba przekonani że geje i lesbijki wykorzystają dzieci seksualnie, jeśli im się je da do wychowania. U nas w mieście znam z widzenia homorodziców, i w ogóle się nie kryli że wychowują dzieci jednego z nich jako para dwóch gejów, jeden z homorodziców nawet został szefem tej rady rodziców w szkole ich dzieci.  

Jak na razie, z mojego miasta jeden z młodszych gejów wyjechał, bo jak mi opowiadał, chce założyć rodzinę, poznać jakiegoś geja i adoptować dzieci. Jako że u nas w mieście sporo ludzi i tak pracuje po stronie niemieckiej, to tylko zmienił adres pod który wraca z pracy do domu, na adres w Niemczech. I tyle go widziałem. Nigdy po tej rozmowie już go nie ujrzałem.

Nie mi oceniać, kto ma rację w tym sporze. Role płciowe dzisiaj się nieco pomieszały, mój kolega zwrócił mi ostatnio uwagę że mijała nas parka w której mężczyzna miał bardziej obcisłe spodnie niż jego laska.  Na skateparku w niektóre dni najpopularniejszy kolor męskich ubrań to różowy. Gdy pytałem się jakiegoś z rodziców, o co z tym chodzi, on stwierdził że te dzieci są queer. Myślę że przesadza, ale z pewnością wiele się zmieniło. 

5. A tak, skatepark. Wpadłem na chwilę, i jakiś knypek pokazywał mi jak się robi tail whipa, jeden z trików. Opadła mi wara, bo mały typek był bardziej sprytny, bardziej kumaty i dużo bardziej ogarnięty ode mnie. Sam mi zaproponował że mnie nauczy. W ogóle miałem wrażenie że na owym skejtparku jest kimś takim jak szef wilczego stada- mały, niewielki, samiec alfa stojący gdzieś w cieniu, z tyłu, na końcu. 

6. Byliśmy w lesie odrzańskim Oderwald. Jest to mniej więcej to samo co Szpreewald, odległa o sto km dalej główna atrakcja turystyczna sąsiedniej Brandenburgii. Tylko że w Polsce po 1989 roku nastała gospodarka rabunkowa. Nie chodzi o to by ciągle i długofalowo zarabiać na puszczy z dochodów z turystyki, ale aby ją jednorazowo wyciąć i skasować za drewno, aby podreperować budżet państwa za czasów swojej kadencji. 

Wycięto tą starą puszczę znad Odry już niemal w 60 %, pozostały nieliczne fragmenty 300-letniego na oko starodrzewu. Przed wojną można tutaj było pływać na łodziach niczym po Szpreewaldzie, teraz w Oderwaldzie nikt już nie organizuje podróży łodziami. Ale mój brat miał jeszcze to szczęście, pływać łodzią po Oderwaldzie. Raz jakiś mieszkaniec z okolicy samemu spiętrzył kanały, i uruchomił wypożyczalnię sprzętu czy też sam woził ludzi, i mój brat się jeszcze załapał. Ja już nie.  

Szliśmy kolo wielkiego dębu, pod którym przed wojną była ławka. Rozmawialiśmy o zrujnowanych budynkach jakie tu odkryliśmy. Była tutaj restauracja oraz atrakcja tusrystyki- wielka altana zrobiona z kory. Leżąc na czymś co przed wojną prawdopodobnie było wg dokumentów- miejską plażą, rozmawialiśmy o sensie wyborów, o polityce. Mój kolega był zdania że politycy reagują tylko na argument siły, i mi też tak się wydaje. 

Twierdził on że jak jakiemuś kandydatowi za jego nienawistne ataki pod adresem jakichśtam grup nikomu nie szkodzących- obije się ryj, to taka osoba, taki kandydat dopiero wtedy zacznie myśleć, że zrobił coś złego. Ja mam wrażenie że politycy reagują ponadto jeszcze jedynie na pozwy sądowe. Wezwania przedsądowe już nie robią na nich zbytniego wrażenia. Dopiero jak już sprawa idzie pod sąd, to zaczynają myśleć, co zrobili źle. 

 Adam Fularz

Zapytaj kandydatów na urząd prezydenta o wszystko. Oto ich odpowiedzi.

Portal internetowy wykop.pl nieco zdemokratyzował sztywne ramy kampanii wyborczej. Oto co uzyskał od kandydatów na urząd prezydenta jurysdykcji Rzeczpospolita Polska:

"Wykopowicze, 

w ciągu ostatniego tygodnia mogliście wziąć udział w akcji #prezydenckieama2020 - czyli AMA (Ask Me Anything) z udziałem kandydatów na urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w wyborach 2020. Wydarzenie to było jednym z nielicznych miejsc w polskim Internecie, w którym kandydaci na Urząd Prezydenta mogli odpowiadać bezpośrednio na pytania zadawane przez wyborców. A pytań było naprawdę wiele: 11 000 komentarzy, ponad 25 000 wykopów oraz najważniejsze - ponad 12 mln zasięgu całej akcji! Wykop kolejny raz pokazał jak ogromną siłą są jego Użytkownicy!

Jeśli jesteście ciekawi jak wypadła akcja, poniżej publikujemy podsumowanie wydarzenia Prezydenckie AMA 2020

Władysław Kosiniak-Kamysz, link do AMA:https://www.wykop.pl/link/5561363/
Krzysztof Bosak, link do AMA:https://www.wykop.pl/link/5565311/
Paweł Tanajno, link do AMA:https://www.wykop.pl/link/5566945/
Stanisław Żółtek, link do AMA:https://www.wykop.pl/link/5568871/
Szymon Hołownia, link do AMA:https://www.wykop.pl/link/5571397/

Dziękujemy Wam za udział w wydarzeniu, wiele merytorycznych pytań i ciekawych dyskusji pod znaleziskami. "

Wybrał Adam Fularz na podstawie wykop.pl


--
-------
Merkuriusz Polski
Polish News Agency polishnews.pl

wtorek, 23 czerwca 2020

Wspomnienie dnia 23.6.2020

Wspomnienie dnia 23.6.2020

1. Wyszedłem ze skateparku jakieś 60 minut temu, o 22.20. Gdy wychodziłem, jakiś bardzo młody nastolatek na głos śpiewał niedawno bardzop głośną piosenkę o patointeligencji rapera Maty. 22-ga to pora kiedy ostatni rodzice przychodzili pozabierać dzieci ze skateparku i to oni poza małolatami byli słuchaczami tej liryki. Dziwne- małolat znał jej słowa na pamięć, na blachę, chyba mu ten tekst bardzo pasował, być może sam aspirował do statusu patointeligencji. 

Młodostarzy. Te nastolatki dzisiaj są bardzo kumate. Są jakoś zbyt dojrzali jak na swoje lata, zbyt chytrzy i przebiegli. Bardzo dużo wiedzą na różne dziwne tematy. 

2. Kot mnie znów dziabnął pazurem, polała się jucha, pani lekarz (akurat była obok) dała mi husteczkę higieniczną do starcia krwi z rąk. Kotek w parku przy tutejszym pałacu to taka loteria. Lubię go głaskać ale co drugi czy co 3 raz kończy się to juchą. Raz się mizia i nie drpanie, innym razem drapnie pazurkiem. Głaszczę też kota sąsiadki ale dzisiaj coś mu kapało z pyska. Jest już stary i mocno kuleje. Ma inne znajome koty, jego kumpel inny kot ostatnio tutaj siedział obok z wenflonem -chyba założonym na stałe. Starzy ludzie i ich równie stare koty. 

Ostatnio coś dużo zarazków łapię. Też znów samemu miałem 3 czy 4 kleszcze ale poznajdywałem je nim się wbiły. A może jakiś się wbił, a ja tego nie wiem? Już się tym tak nie przejmuję, piję jakieś zioła. Zauważyłem że po tych ziołach mnie mniej kąsają, bo mój kolega po spacerze przez lasy wyspy Wolin miał ze 20 czy 30 kleszczy conajmniej, a ja znacznie mniej mimo zrobienia tej samej trasy po lasach wspólnie.

3. Zepsuła mi się hulajnoga. Ciężko to naprawić zresztą wszystkiego samemu nie zrobię, teraz jest 11-ta w nocy a ja wciąż ogarniam swoje sprawy. Tak się stęskniłem za hulają że od jakichś łepków pożyczyłem na przystanku czekając na autobus i katowałem przez kilka minut trika zwanego tail whip. Dziwne- kiedyś, zanim kupiłem wyczynową hulajkę, nie pomyślałbym że to takie fajne- hulaja wyczynowa w zasadzie uzależnia. 

4. W banku chciałem złożyć wniosek o tarczę PFR ale- na moim kompie stacjonarnym u mnie na chacie ten wniosek mi nie działał, poszedłem więc do banku. W banku trwało ze 20 minut nim znaleźliśmy wspólnie w programie do bankowości, jak złożyć ów wniosek. Po czym się okazało że kupa- ja już zawiesiłem działalność a nie można jej zawieszać aby dostać te środki z PFR. Środki te by mnie się przydały bo żrę dużo jedzenia i na serwery powoli mi nie styka hajsu. Moje wydatki ostatnio to jedzenie, domeny, serwery i jakieś sportowe zajawki tylko. Gdy będę żarł w tym tempie to wkrótce zeżrę cały hajs jaki mi został, a kupuję szamę też rodzicom.

Dziwiłem się temu formularzowi wniosku. Że jak się straciło obroty, czy przychód, to oni sypną hajsem. Jaki to ma sens ekonomiczny? Przecież gospodarka jest już zupełnie inna - a ten program PFR-u podtrzymuje to co było. Tamtej gospodarki tymczasem już nie ma. Widzę skwaszone mordy ziomeczków którzy na przykład bawili się w brejkdens i prowadzenie imprez jako nawiacz/ konfenansjer, a teraz stracili to wszystko. 

Dzisiaj co prawda brejkdens znowu był, poszedłem na zajęcia, ale mina ziomka co to prowadzi wyrażała jego los. Kiedyś to on utrzymywał rodzinę z brejka i imprez, a teraz jest chyba inaczej. 

Imprez w klubach nie ma. Nie wiem w zasadzie czemu. U nas w naszym regionie jakiś pandemiczny wirus szalał w listopadzie ubiegłego roku, ziomeczek od brejka mówił że wtedy frekwencja nagle spadła o 70 %, że tylko co 3-cie dziecko przychodziło. Że całe bloki były chore i że rodzice dzwonili że nie przyprowadzą dzieci bo wszyscy w całym bloku mieszkalnym są chorzy z gorączką. To było w listopadzie 2019. A teraz? Nie wiem, mam wrażenie że u nas tego już tyle nie ma. Ludzie znowu palą dżointy wspólnie w kółku, jak przed tą pandemią. W weekend na festiwalu nad rzeką było ze 300 osób. 

5. Fatalnie spałem w nocy, i jak się okazało- nie ja jeden. Czy przegadujecie dziennie tyle czasu ze swoimi ziomeczkami aby usłyszeć od dwóch czy trzech z nich że także źle spali tej ostatniej nocy? 

6. W autobusach był dziś tłok i to trochę przesadny. Powinny chyba częściej kursować. Zatłoczony był przegubowy autobus linii która kursuje raz na półtorej godziny. Teraz pościnali masę kursów i nie jest łatwo się poruszać. Dzisiaj jechałem z 5 czy 8 razy autobusem chyba...Z targu przytaszczyłem ze 20 kilogramów żarcia, samych warzyw i owoców, starczy może do soboty. Kupiłem fenkuły po 5 złotych czy biotruskawki po 10 zika za kilo (cena promocyjna, jak mówiła ogrodniczka co je sprzedawała). 

Muszę samemu z rodzicami to zamrażać na zimę bo przecież biotruskawek w wersji mrożonek nie kupię. A truskawek o smaku chemii jeść nie chcę, więc muszę wszystko sobie samemu kupić (po stestowaniu smaku na targu), obrać, przywieźć, popakować, mrozić, wekować. Bezsensowne to jest bo w mojej okolicy większość mi znanych osób tak robi. W sklepach mrożonki strach kupić bo przecież wiemy jak smakują truskawki w wersji nie-bio, i jakim chemolem mogą one jechać w smaku.  Więc samemu to robię. 

7. Wybory? Mało kto w ogóle jeszcze o tym wspomina. Jedynie w bibliotece, gdzie byłem czytać gazety, przestawiano meble bo idą wybory i trzeba będzie urnę ustawić. Trochę nie czuć w ludziach już tej nadziei, że one cokolwiek zmieniają. Ktoś zauważył że karty do głosowania, jakie już rozdano w Monachium- nwet pieczęć miały nabitą tylko na oryginale a same karty- wraz z pieczęciami- po prostu skserowano. Takie to smutne dość, że ktoś nie rozumie że w ten sposób ludzie już w ogóle tracą nadzieję że ktoś tych wyborów nie oszuka. Bo - co to za sztuka skserować więcej kart do głosowania? Nie tak sobie wyobrażałem te procedury wyborcze.

Mimochodem ktoś wspomniał jako dżołk, że jeden z kandydatów o poglądach antyLGBT został pokazany w rządowej telewizji - gdy jego wiec wyborczy sąsiadował w pochodem LGBT który chyba przeciwko temu kandydatowi protestował. Oto doszło rzekomo do manipulacji- flagi LGBT wycięto z ujęcia video a z demonstrantów przeciwko kandydatowi sztucznie drogą manipulacji obrazem- zrobiono w telewizji jego zwolenników. Po czym w ciągu dnia słyszałem ze 2 czy 3 razy że telewizja pierze mózgi i że generalnie jest to mało wiarygodne medium (chodziło ogólnie o telewizję, nie o jakiś specyficzny kanał czy program). Ktoś też najeżdżał ogólnie na dziennikarzy i miał złe zdanie o mediach w ogóle. Ja tymczasem mam wrażenie że media zanikają. Coraz rzadziej po nie sięgam- owa pandemia spowodowała że mam mniej czasu i nie mam możliwości nawet w owe media zerkać. 

8. Dzisiaj znów świeciło słońce i nie znalazłem nawet chwili by się jakoś poopalać. Cały dzień gonitwy...

Adam Fularz