Sanok,

poniedziałek, 9 marca 2020

Wspomnienie dnia 8.3.2020

1. Ulica Górska zaparzania we mnie dech.  Zachował się tutaj klimat jak z przedwojennych pocztówek.  Przedwojenne domy. Wspaniały widok.  Szedłem dalej. Doszedłem do punktu widokowego z altanki w kształcie gigantycznego muchomorka.  W moim mieście w Polsce też był "grzybek" ale go zniszczono. W domu po powrocie zastanawiałem się czy warto kupić dom na tej pięknej ulicy i wyprowadzić się z Polski.  Moja ulica w Polsce ostatnio wygląda jak slumsy. Z uwagi na dziwny ustrój samorządu- czyli dyktatury jednej osoby- w moim odczuciu zmiany po polskiej stronie granicy nie są możliwe.  Jest tylko gorzej. 

2. W Jańskich Łaźniach wjazd do miasta był płatny aż 50 koron. W Polsce by to nie przeszło. Polacy zamieniliby chodniki na parkingi samochodów. Tymczasem tutaj wczoraj samochodów do miasta nie wpuszczano.  Parkingi się zapełniły i te samochody które chciałyby wjechać- zawracano na wjeździe do miasta. W Polsce nic podobnego nie byłoby możliwe.  

Ciąg dalszy nastąpi. 
Adam Fularz

niedziela, 8 marca 2020

Czy koronawirusa opatentowano 20.11.2018?

(...) "19 czerwca 2015 roku finansowany przez rząd brytyjski (i pośrednio przez Fundację Gatesów) Instytut Pirbright złożył patent na wirusa Corona, który został zatwierdzony 20 listopada 2018 roku. (...) w drugiej połowie października ubiegłego roku w Nowym Jorku zorganizowano spotkanie pod nazwą „Event 201".

Organizatorami spotkania byli: Fundacja Billa i Melindy Gatesów, Uniwersytet Zdrowia Publicznego Johna Hopkinsa, Bloomberg oraz Światowe Forum Ekonomiczne. W ramach wydarzenia odbyły się ćwiczenia symulacyjne, w których uczestniczyło piętnastu światowych liderów biznesu, polityki i zdrowia publicznego
(..)
Kolejnym niepodważalnym faktem, jest spotkanie w ramach Event 201, które odbyło się w październiku ubiegłego roku, a na którym to spotkaniu dyskutowano na tematy różnego rodzaju chorób zakaźnych, sposobów walki z nimi oraz ewentualnej prewencji. Patrząc na kalendarium wydarzeń, nie da się zaprzeczyć, że nowojorskie spotkanie obyło się na tylko kilka tygodni przed ogłoszeniem pierwszych objawów i zachorowań na koronawirusa 2019-nCoV."

Wybrał A. Fularz
Wg 

Lombardia: ok. 4200 chorych na koronawirusa, ok. 157 zmarło

Za WNP.Pl: "Liczba osób we włoskiej Lombardii, które zmarły z powodu koronawirusa, wzrosła w niedzielę do 257 - poinformował przedstawiciel władz regionu Giulio Gallera. Łącznie zarażonych jest tam 4189 osób, od soboty więcej o następnych 700."- cytat za WNP.PL na podstawie wykop.pl

sobota, 7 marca 2020

Wspomnienie dnia 7.3.2020

1. Miejscowość zaraz 5 km od polskiej granicy. Mnóstwo knajpek i barów choć ledwie 330 stałych mieszkańców. Chcę iść do klubu muzycznego. Niestety nie mogę wejść. Nie wpuszczają bez biletu a bilety są dawno temu wyprzedane. Nie ma zmiłuj choć pytałem się po angielsku licząc że wpuszczają cudzoziemców jakoś łatwiej.  Nie.  "Sold out" choć w klubie są dwa poziomy i że 200 czy 300 miejsc.  Pamiętam że w dniu koncertu przy barze czeka się po pół godziny by było się w ogóle obsłużonym.

Zmartwiło mnie to i wracam na ostatni autobus komunikacji miejskiej na moje osiedle- jest w cenie skipasu czyli bezpłatny i jedzie o 21.32. Wracając dziwię się. W Polsce czy na "ziemiach odzyskanych" przed wojną światową pewnie też tak było ale Polacy to zniszczyli. Nie jeżdżę od lat na snołbord na polską stronę granicy bo nie ma tam komunikacji miejskiej, a jak nawet jest to kursuje bardzo rzadko. Musiałbym na stok z deską chodzić pieszo.

Nie ma tyle śniegu. Nie ma imprez muzycznych takich jak lubię. Nie ma tylu knajp i barów. Nie dostanę wegańskiego jedzenia w barze przy podrzędnym stoku narciarskim. Po polskiej stronie granicy jest nieco gorzej dla turystów. Są oni dużo gorzej traktowani w knajpach czy barach. Po czeskiej stronie granicy raz siedzieliśmy w barze z grupą rastamanów którzy rolowali dżointy na stole aby je spalić przed barem. Tutaj nikt się krzywo na tych ludzi w knajpie nie patrzył, a po polskiej stronie granicy jest to problemem.

2. Jakiś czas temu jedna czeska nauczycielka mieszkająca kilka km od polskiej granicy powiedziała mi że Polacy to alkoholicy. Że przychodzą do Czech w zasadzie tylko po alkohol. Myślę że Polacy są skąpymi alkoholikami. Piją po domach albo w samotności bo nie stać ich albo żal im pieniądza na picie alkoholu w barach i knajpach. Po czeskiej stronie granicy jest wyraźnie wiele knajpek i barów a po polskiej stronie granicy istotnie- wieczorem są czynne głównie sklepy z tanim alkoholem. Knajpek i barów po polskiej stronie granicy w zasadzie w ogóle nie ma choć np. w mojej okolicy kiedyś były. To chyba także wina radykalnego polskiego prawodawstwa. Przypuszczam że po polskiej stronie granicy jest znacznie bardziej trudno prowadzić knajpki czy bary. 

Opr. Adam Fularz 




--
-------
Merkuriusz Polski
Polish News Agency polishnews.pl

czwartek, 5 marca 2020

Wspomnienie dnia 5 marca 2020 r.

1. Do przedszkola dzień wcześniej przyszło 24 dzieci a dzisiaj tylko 6. Mi zarzucano dzisiaj że utrzymuję zbyt wiele kontaktów co grozi zakażeniem wirusem SARS- COV-2 czy czymś takim. Że mam ograniczyć kontakty.

2. W żabce czy biedronce na jednym z przedmieść wykupiono i wymieciono z półek cały prowiant, dzisiaj w autobusie o tym rozmawialiśmy. Że rzekomo ludzie wykupują ze sklepów zapasy żywności. Byłem przerażony bo zrobienie zapasu żywności dla mnie to ogromne wyzwanie i koszty. Jem wegańsko. Zapasy to suma czterocyfrowa.

3. Ktoś dzwoni, więc się streszczę. Rzekomo wiadomo było o chorobie w mieście już od czwartku ale osoby rządzące podały tą wiadomość dość późno,  podobno ktoś i mówi się kto, podjął decyzję by to odwlec do okresu po weekendzie. W efekcie czego nie odwołano na przykład koncertu 10 czy 12 tenorów śpiewających arie. Na którym pewnie bym się znalazł gdyby nie trening. Teraz, gdy odwołano imprezy masowe, taki koncert nie odbyłby się.

ciąg dalszy nastąpi. 


--
-------
Merkuriusz Polski
Polish News Agency polishnews.pl

środa, 4 marca 2020

Redakcja serwisu wysłała: Zaproszenie do przyjazdu do Zielonej Góry dla władz MZ

Jako lokalne wydawnictwo odważyłem się na wysłanie zaproszenia. Ostatnio wiele osób mnie krytykuje za tego typu działania. Jest to jednak epidemia a dzisiaj cztery razy przejeżdżałem przy tym szpitalu i miałem ów oddział, 2 godziny trenowałem ledwie kilkaset metrów obok oddziału zakaźnego, w szatni słuchając opisu doniesień z pobliskiego Międzyrzecza. 

---------- Wiadomość wysłana----------
Od: Adam Fularz <adam.fularz na serw. wieczorna.pl>
Data: środa, 4 marca 2020
Temat: Zaproszenie do przyjazdu do Zielonej Góry dla władz MZ
Do: kancelaria na s. mz.gov.pl


Szanowni Państwo, 

Jako wydawca mam wrażenie że minister właściwy do spraw zdrowia mógłby odwiedzić miasto Zielona Góra by naocznie sprawdzić czy podjęto odpowiednie przygotowania. Pacjenci oddziału zakaźnego niepokoją się ponieważ i tak dość długie ok. 10 - miesięczne terminy przyjęcia w poradni chorób zakaźnych szpitala- wydłużą się. Z tego co słyszałem grupa osób w kombinezonach rzekomo miała dzisiaj doprowadzić na oddział chorób zakaźnych kolejną rodzinę- rzekomo z Włoch. Mieszkańcy miasta niepokoją się kolumnami wojska (doniesienie jakie słyszałem dotyczy kolumny żołnierzy w okolicy miasta) czy opisują obrazy osób w kombinezonach z żołnierzami z bronią- prowadzących rzekomo osoby chore.  

Minister mógłby samemu sprawdzić w terenie podjęcie odpowiednich przygotowań czy też przygotowanie odpowiednich zapasów środków ochrony przed wirusem. Ponadto w pobliżu Międzyrzecza ok. 40 osób jest w kwarantannie. W Cybince w kwarantannie jest co najmniej kilka osób. 

Z szacunkiem
Adam Fularz


--



--
-------
Merkuriusz Polski
Polish News Agency polishnews.pl

wtorek, 3 marca 2020

Wspomnienie dnia 3.3.2020

1. Wg sygnałów jakie niedbale usłyszałem,  koronawirus już jest w Polsce a rozmaite grupy ukrywają ten fakt przed opinią publiczną. Do grona konspiracji należą media rozmaite. Takie coś mi opowiadano: "Jak możecie tak kłamać"- zżymała się na polityków lekarka- "oni leżą u nas na oddziale" - miała mówić zmęczona atmosferą konspiracji pracownica służby zdrowia. Czy to prawda?  Nie wiem. Inna plotką jest ta o Amerykance, która przybyła z Chin do Polski na spotkanie biznesowe i zaniemogła w renomowanym hotelu. Wiadomość o jej chorobie jest skrzętnie skrywanym sekretem mediów i władz miasta.  

2. Zostałem zaproszony na spotkanie klubu sportowego i znalazłem się w jego strukturze. Zostanę rewidentem dokumentów księgowych w grupie 2 innych osób. Nie wiem jak to się stało ale wygrałem w wyborach jako osoba nikomu nie znana- bo i niby skąd? 

3. Wygrzebałem komplety zbroi sportowych. Po kolejnym upadku na desce zrobiłem przemeblowanie szafy, bo robi się coraz cieplej. Bieliznę z ochraniaczami dałem na sam wierzch. Mam kilka par ochronnych spodenek oraz kilka par koszulek z wszytymi padami, malutkimi ochraniaczami. Stwierdziłem że nie ma sensu trzymać tego w piwnicy bo- gdy nie wezmę kilku warstw ochraniaczy to zwykle bywa że się poturbuję. Muszę nosić po 2-3 ochraniacze jeden na drugim. Na snołbord biorę nawet 3 pary spodenek ochronnych ubranych jedne na drugie. Teraz się okazało że i pojedyncze ochraniacze pleców typu żółwia - były niewystarczające jak na moje gleby i dzwony. Muszę moje dwie stare zbroje na całe ciało - albo sprzedać- albo zaktualizować. Obecnie boję się że się w nich pokaleczę bo są tak cienkie. Mają stare i zużyte plastikowe ochraniacze. Chyba ich czas już minął a ja mam tylko sentyment do zużytej zbroi. Problem jest taki że tych zbroi już nie produkuje się. Tak więc chcąc się zabezpieczyć przed upadkami- może lepiej będzie jak unowocześnię te stare zbroje?

Muszę nosić także bieliznę z ochraniaczami ciała. Jestem już stary i mogę źle upaść na skejtparku. 

Ciąg dalszy nastąpi. 
Adam Fularz


--
-------
Merkuriusz Polski
Polish News Agency polishnews.pl